Mam dla Ciebie sugestię, która może bardzo ułatwić pracę z tym kursem – spróbuj prowadzić swój własny dziennik. To nie musi być nic skomplikowanego ani „idealnego”. Wystarczy zeszyt, teczka na materiały, albo przestrzeń w chmurze, np. Google Drive, Notion czy inna aplikacja, którą lubisz.
I teraz ważne: to nie mają być notatki z wykładu. Nie chodzi o to, żebyś spisywała słowo w słowo to, co ja mówię. To ma być miejsce dla Twoich refleksji. Możesz zapisywać pojedyncze zdania, które szczególnie z Tobą rezonują, własne spostrzeżenia, momenty „aha!”, a nawet pytania, które chcesz zostawić sobie do przemyślenia.
Wiem też, że może pojawić się presja, żeby wszystko wyglądało schludnie, żeby każde ćwiczenie było wypełnione „jak trzeba” albo żeby wszystkie notatki znalazły się w jednym miejscu. Może się jednak okazać, że nie będzie to Twój styl pracy – i to jest w porządku. Nie musisz mieć perfekcyjnego, popisowo prowadzonego zeszytu, żeby refleksje czy ćwiczenia były dla Ciebie naprawdę wartościowe.
Dziennik pomoże Ci uporządkować cały proces. Dzięki niemu zobaczysz, jak zmienia się Twoje podejście i ile już przeszłaś. Z czasem stanie się dla Ciebie czymś więcej niż tylko zbiorem ćwiczeń. Będzie Twoją osobistą historią pracy z jedzeniem, emocjami i sobą samą.
Możesz też wykorzystać go praktycznie: wkładać do niego wydrukowane ćwiczenia, dopisywać notatki na marginesach, podkreślać fragmenty tekstu. A jeśli wybierzesz wersję cyfrową to możesz dodawać krótkie komentarze, listy czy nawet nagrania głosowe. Nie ma jedynego „właściwego” sposobu. Najważniejsze, żebyś miała miejsce, do którego możesz wracać. Dzięki temu, nawet po zakończeniu kursu, Twoje materiały nie zginą w natłoku codzienności. Będą zawsze dostępne, żeby przypominać Ci, jaką drogę już przeszłaś i jak możesz iść dalej.
A nawet jeśli przyjdzie gorszy moment albo zrobisz dłuższą przerwę, zawsze łatwo odnajdziesz drogę z powrotem i będziesz mogła zobaczyć, jak wiele już zrobiłaś.